O monstrualnych wezach morskich marynarze opowiadaja od tysiacleci. Czesc relacji mozna wrzucic miedzy marynarskie bajdy, ale wiele z nich potwierdzona zostala przez nobliwych swiadkow i uczonych. Gdyby jednak i one nie wystarczaly, jako posredni dowod pojawiaja sie szczatkach potworow, wyrzucanych co pewien czas na brzeg morski. Glownie w miejscach, gdzie wystepuja wyjatkowo zdradliwe dla zeglugi prady i podprady, siegajace glebin oceanow.
Przykladem relacje z polnocnych wybrzezy Szkocji. Jedna z nich, potwiedzona przez wielu swiadkow (w tym doktora Barclay'a i miejscowych notabli), pochodzi z roku 1808. Na plazy jednej z wysepek Archipelagu Orkady rybacy odnalezli gnijace szczatki czegos, co wspomniany lekarz opisal, jako potwora, ktory "mial trzy pary krotkich, miesistych pletw i wcale nie przypominal ryby".
Najczesciej odkrywane truchla klasyfikowano, jako morskie weze. Nauka dopiero od niedawna "przebakuje", ze ... Czytaj dalej...
Wybrzeze Zachodniej Sahary, rok 1893. Zaloga statku "Umfuli" dostrzegla wielkie zwierze, ktore plynelo w przeciwnym kierunku. Z zachowanych relacji wiadomo, ze mialo gruby tulow, a glowe unosilo ponad 4,5 m nad poziom wody. Dostrzezono tez widoczne zeby w paszczy i duze oczy.
Rok 1817, wybrzeze Ameryki Polnocnej, okolice portu Gloucester obok Bostonu. W okresie dwoch lat wiele osob sledzilo penetrujace zatoke zwierze, ktore nie dalo sie nijak sklasyfikowac wedlug posiadanej wiedzy. Wedlug badan Towarzystwa Linneuszowego, z wygladu przypominalo weza, a glowe wystawialo ponad wode nie wiecej, niz na jeden metr. Poruszalo sie ruchem "wezowym". Jego dlugosc oszacowano na 15-18 m. Plywalo czesto ze znaczna szybkoscia, oceniana na 22-35 wezlow. Nie wykazywalo agresywnosci. Nawet wowczas, kiedy je ostrzelano. Indianie od dawna, jak sie okazalo, opowiadali o jego istnieniu. Zylo ... Czytaj dalej...
Lista spotkan marynarzy z tajemniczym monstrum jest dluga i wbrew pozorom, nie konczy sie na czasach odleglych. Faktem jest natomiast, ze wspolczesne statki, wibrujace poteznymi silnikami, nie zachecaja morskie monstra do pokazywania sie. Jesli juz, to dostrzec mozna wyraznie chore osobniki, ktory nie maja sil na ucieczke.
Przykladem spotkanie z roku 1971, kiedy to zaloga japonskiego statku "Kompira Maru" obserwowala kolo Nowej Zelandii podobne do opisywanych powyzej monstrum o glowie, ktora ze wzgledu na ksztalt i wielkosc, nazwana zostala hipopotamia. Osiem lat wczesniej do spotkania doszlo kolo Vopnafjordhur. Waz przeplynal w odleglosci 20 m od lodzi rybackiej braci Jonsson. A w 1958 r. na podobne monstrum natkneli sie marynarze w okolicach cieplejszych, a mianowicie Rio de Janeiro.
Belgijski badacz biolog Bernard Heuvelmans ("Na tropie potworow morskich. Waz morski") ... Czytaj dalej...